Prezes Fundacji Insulinooporność- zdrowa dieta i zdrowe życie, instruktor sportowy o spec. nordic walking i fitness. Pacjentka z insulinoopornością, Hashimoto, celiakią i PCOS. Autorka książki Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie oraz bloga www.insulinoopornosc.com

Wprawdzie sezon wakacyjny już dobrze za nami, jesień za oknami zawitała na dobre i dlatego jest to właściwy moment, żeby napisać o wakacjach! :) Niektórzy w tym momencie rozważają gdzie spędzą kolejne wakacje, inni już czekają na styczniowe promocje w biurach podróży a jeszcze inni właśnie teraz planują wyprawę do ciepłych krajów w sezonie Zima 2017/2018. Ja oglądam wakacyjne zdjęcia i z nostalgią wracam do tych pięknych miejsc i wspaniałych chwil, które spędziłam z najbliższymi…

Wrześniowy urlop spędziłam wraz z rodziną i znajomymi na gorącym Zakynthos. Był to zdecydowanie długo wyczekiwany urlop (zeszłoroczne wakacje spędziliśmy na porodówce). To były moje drugie wakacje na all inclusive. Dwa lata temu byliśmy na Majorce, jeszcze bezdzietni i przed ślubem. Wiec w przeciwieństwie do Grecji na którą wybraliśmy się z 14-miesięczną Oliwką, na Majorce mieliśmy większy luz. Mimo to, Zakynthos wyeksploatowaliśmy zdecydowanie bardziej.

Dopóki nie poznałam mojego męża, nie byłam fanką wakacji z all inclusive. Wolałam jeździć w góry albo miejsca w których można dużo chodzić a jedzenie przygotowywać samemu. All inclusive kojarzyło mi się z ciągłym jedzeniem, pokusami i leżeniem plackiem na plaży. Czy się dużo pomyliłam?

 

Większość ofert all inclusive zdecydowanie dotyczy miejsc nadmorskich gdzie są piękne plaże, turkusowe wody i eleganckie baseny. Szwedzki stół, mnóstwo smakołyków i deserów, napoje, przekąski i alkohol bez ograniczeń nie zachęcają do przestrzegania diety a leżaki basenowe i plażowe kuszą długim plażingiem. Taka sytuacja faktycznie nie sprzyja naszej diecie i kilogramom.

Co zrobić zatem żeby odpocząć na all inclusive ale nie zaprzepaścić ciężkiej pracy nad wagą i wynikami badań?

1. Pozbądź się podejścia „zapłaciłam to wezmę wszystko co dają”

Obserwowałam posiłki gości hotelowych i zauważyłam, że biorą czasami po trzy wielkie talerze wypełnione jedzeniem po brzegi i wmuszają w siebie ogromne porcje jedzenia. Jednego dnia usłyszałam komentarz przy sąsiednim stoliku „zapłaciłeś to jedz„. Ok. Jedz. Ale nie wyjadaj całej stołówki. Nie musisz jeść trzech obiadów i pięciu deserów, żeby poczuć, że all inclusive Ci się opłaca. To samo dotyczy alkoholu. Czy naprawdę trzeba wypić 15 drinków smażąc się na basenie zamiast zobaczyć piękno tego miejsca?

2. All inclusive daje dużą swobodę w wyborze
Zarówno na Majorce jak i na Zakynthos dieta dla mnie łatwa nie była, ale też nie była zbyt problematyczna. All inclusive faktycznie było dla mnie bardzo pomocne, bo sama komponowałam swoje posiłki. Jestem na diecie bezglutenowej (celiakia), bezmlecznej (alergia córki którą karmię piersią) i bezmięsnej (jem tylko ryby), do tego dopasowanej do IO. Jadłam ryby, jajka, dużo sałatek, warzyw i owoców. Ubolewałam jedynie,

że zamiast ryżu dominowały frytki i smażone, tłuste ziemniaki zasmażane z serem. Niestety w Grecji nie było zbyt wielu dietetycznych potraw poza sałatkami i rybami. Bardzo często była pizza, spagetti, białe buły, pancakes i dużo ciast. Dla wszystkożerców wyzwaniem było przechodzenie obok tego obojętnie ale z drugiej strony duża różnorodność dawała duży wybór. Tony warzyw i sałatek pozwalały jeść zdrowo i nie głodować.

3. Smazing plazing ale aktywnie
Nie sztuką jest pojechać w piękne miejsca i ich nie zobaczyć. Ten błąd popełniliśmy na Majorce gdzie rezydentka wystraszyła nas, ze kradną samochody i zamykają ulice wiec nie ma sensu wypożyczać auta wiec poza jedna wycieczką fakultatywną do pięknych jaskiń i wyprawą do centrum komunikacją miejską, raczej siedzieliśmy w okolicach hotelu czego bardzo żałujemy. W Grecji za to wypożyczyliśmy samochód na dwa dni i pojechaliśmy zwiedzać całą wyspę. Zjechaliśmy kilka plaż, wybraliśmy się na rejs do błękitnych jaskiń i Zatoki Wraku, pojechaliśmy na obiad do Keri, byliśmy w Kirokonesi i kilku innych przepięknych miejscach. Mimo to i tak aktywności fizycznej jest dużo mniej niż gdy z góry planujemy piesze wyprawy. Inna sprawa, że z małym dzieckiem i tak nie byłoby to możliwe.

3. Gimnastyka
Mimo, że nie przejadałam się, miałam wrażenie, ze jem dużo więcej niż normalnie i ruszam się dużo mniej niż na co dzień. Przez to czułam się trochę ociężała mimo, że pilnowałam, żeby nie jeść zbyt dużo. Starałam się równoważyć to uczucie wieczorną gimnastyką, częstymi spacerami i korzystaniem z hotelowej siłowni. Miłośnicy pływania (którym nie jestem) mogą wykorzystać morze i basen żeby zamiast leżeć w wielkiej oponie z drinkiem, po prostu popływać albo pograć w piłkę plażową.

Co jeszcze mogłabym Wam doradzić przed wakacjami all inclusive? Cieszcie się z wakacji i nie myślcie obsesyjnie o jedzeniu i wadze ale też nie odpuszczajcie. Najgorsze co możecie zrobić to całkowicie zrezygnować ze zdrowej diety na czas urlopu i objadanie się non stop. Niestety ciężko później wrócić na właściwe tory a huśtawka glukozowo-insulinowa będzie nasilała tylko nasz apetyt na słodkości po urlopie. Dlatego starajcie się jeść zdrowo oczywiście poznając nowe regionalne smaki. Mimo wakacyjnego lenistwa zadbajcie o aktywność fizyczną i pozytywne nastawienie oraz uśmiech! :)

 

 

 

Fundacja Insulinooporność