Stojąc ostatnio w kolejce do kasy w osiedlowym sklepie zobaczyłam sporych rozmiarów kobietę z koszem zakupów. Jakiś facet chciał przejechać obok niej wózkiem i dość głośno i wyraźnie wrzasnął „przesuń się pani! Przecież się nie zmieszczę!” kolejka do kasy zachichotała a kobieta zaczerwieniła.
Inna sytuacja: pod tym samym sklepem, siedziało trzech gimnazjalistów. Dwóch szczupłych i wysportowanych i jeden gruby. Jedli lody i rozmawiali:
Chudy 1 – ej to umawiamy się dziś na piłkę?
Chudy 2 – no jasne!
Gruby – tak!
Chudy 1 – Ty z nami nie idziesz, jesteś za wolny! Chyba że zrzucisz trochę sadła…
Chudy 2 – ale nie zapowiada się, bo żresz za dużo lodów
Chudy 1 – możesz co najwyżej pograć z nami na kompie, bo masz fajne gry ale w piłkę jesteś za słaby i za gruby
Gruby – spoko… To lecę… Nara

Dzieciaki i młodzież potrafią być dla rówieśników bezlitośni. Sama pamiętam sytuację gdy miałam 14 lat i spacerowałam z koleżankami, usłyszałam od chłopaków siedzacych na ławce: „fajna dupa…szkoda tylko, że taka wielka!” . Takie słowa zostają w głowie już na zawsze. Wpływają na naszą samoocenę i postrzeganie własnego ciała.

Wydawałoby się, że dorośli ludzie mają już trochę więcej rozumu i są bardziej wyrozumiali i tolerancyjni. Niestety nie.

Otyłość to zdecydowanie duży problem. Wiemy jak to wpływa na zdrowie, że zdrowy styl życia jest wazny żeby uniknąć otyłości. Ale w gąszczu zdrowego stylu życia zapominamy o tym co w głowie i sercu osób, które walczą z otyłością.

Postanowiłam zapytać na naszych grupach wsparcia oraz na fanpage’u osoby otyłe i z nadwagą czy spotkały się ze złym traktowaniem albo dyskryminacją ze względu na swoją masę ciała. Dostałam łącznie 300 historii zarówno w komentarzach, jak i w wiadomościach prywatnych oraz maili. Co jakiś czas przychodzą do mnie kolejne historię… Przykre jest to, że osoby otyłe spotykają się z niewłaściwym traktowaniem nie tylko ze strony przechodniów, sąsiadów czy ludzi w sklepie ale ze strony swoich bliskich, pracodawców oraz pracowników służby zdrowia. Zobaczcie sami…

„Ostatnio mój ginekolog powiedział, że niedługo nie będzie mógł mnie zbadać, bo jestem za gruba i krzesło nie wytrzyma i się zarwie. Zaczął sie przy tym strasznie śmiać. Zmieszana usiadłam na krześle do badania a doktor grzebiąc mi w kroczu komentował ze ciężko się przedrzeć przez te zwały tłuszczu. Nigdy nie czułam sie tak upokorzona…”

„Wizyta u lekarza rodzinnego i prośba o skierowanie do poradni leczenia otyłości – odpowiedź lekarza,, po co to Pani i tak lalki Barbie Pani z siebie nie zrobi”. Wyszłam zalana łzami. Czy aż o tak dużo prosiłam?”

„Uwielbiamy z mężem jeździć na rolkach. On chudy, ja niekoniecznie, chociaż i tak juz troche schudłam. Mimo, że startujemy w zawodach i jeździmy po 21 km z dobrymi wynikami to jego zawsze uważają za „PRO” a  nie mnie. Mnie nikt nie pyta o opinię itd. A gdy po 21 km bez problemu dojeżdżam na metę to widzę tylko szeroko otwarte oczy ..ale i tak nigdy nikt nie traktuje mnie poważnie.”

„Ja słyszę od mojej dalszej rodziny „przyjemne” teksty typu – Boże jak się spasłaś, widziałaś się w lustrze, kiedy schudniesz…nawet już mi się nie chce tego komentować.”

„Byłam kiedyś u lekarza rodzinnego. Z bolącym kolanem. Spojrzała na mnie i wycedziła przez zęby proszę za mną. Zabrała mnie na korytarz i przy wszystkich ludziach zważyla i głośno gestykulując zawołała że jak ktoś waży 100 kg to niech się nie dziwi że go stawy bolą. Nigdy w życiu nikt mnie tak nie upokorzył.”

„Pracuje w szwalni i kiedyś została zatrudniona fantasyczna życzliwa i wesoła kobitka lat 40 waga ze 130kg pewnego dnia gdy miała wolne, przychodzi szefowa i pyta „czy ta otyła to się nadaje według was?…pytam bo ona taka gruba” ręce mi opadły jak tak można oceniać kwalifikacje pracownika…”

„Ja dość często słyszałam od lekarzy teksty typu: „przestanie pani jeść to pani schudnie”, „ja panią odchudzę tortem orzechowym, jednego dnia zje pani cały i się pani porzyga, to drugiego dnia zje pani tylko kawałek” – dr Tomasz T. podczas obchodu jak leżałam na oddziale endokrynologii we Wrocławiu.
Mam dość sporą otyłość, mnie bardzo krzywdzą głupie docinki, komentarze spojrzenia… Najgorsze jest to, że jak idę na siłownię niemalże jestem wytykana palcami to ja się do cholery pytam, to gdzie ja mam ten sport uprawiać? Przecież takie miejsca nie są dla szkapowatych lasek z nienagannym makijażem do robienia kolejnej „słitfoci” na insta lub fb.
Jak są traktowane osoby otyłe? Najczęściej uważa się nas za kłamców, nikt nam nie wierzy, że coś robimy, bo w końcu dla chcącego nic trudnego. My cały czas jemy same śmieciowe  żarcie, nie ruszamy się… Bardzo przykre jest np jak szukasz sukni ślubnej i słyszysz takich dużych nie mamy…  wiele sklepów jest dla nas niedostępnych, więc nie możemy się ubrać w to w co byśmy chciały/chcieli… Dla nas ludzi otyłych już same lustro jest karą, ja przestałam się fotografować, potrafię się mocno spocić na buzi wywołuje to u mnie dyskomfort.”

„Niestety, często jest tak, że sobie na to pozwalamy. Zawsze byłam dość pewna siebie, do dzisiaj moją wizytówką są też cięte riposty. Ale dzięki temu zasadniczo nawet w szkole, gdzie wiadomo takich zjawisk jest najwięcej nikt mi nie ubliżał, nie śmiał się. Myślę, że zawsze umiałam ukrywać ewentualne kompleksy. Kiedyś reklamowalam buty, niestety reklamacja nie została uznana, a ekspedientka powiedziała, że jestem za ciężka do takich butów. Powiedziałam jej, że jest bezczelna i nietaktowna, przyszła kierowniczka, przeprosinom nie było końca a panienka już tam nie pracuje. Uważam, że mój dystans do siebie i swojego brzucha też ułatwia życie. Gdy ktoś pyta, patrząc na brzuch czy jestem w ciąży, to zamiast się czerwienić i peszyć serdecznie glaszczę się po nim i mówię, taaak dwójeczka! Już za niecałe 4 miesiące! Myślę, że takie ”kłamstwo” inteligentnej osobie da do zrozumienia, że jej pytanie nie było taktowne. Mniej inteligentnej, nawet starszej osobie potrafię powiedzieć serdecznie i z uśmiechem, że nie życzę sobie takich komentarzy, ale to już ostateczność. Mój dystans do siebie pozwala również obracać wszystko w żart. Chociażby chce przejść między krzesłami i mówię ”mój brzuch prosi żebyś się wsunęła trochę bardziej, bo się nie mieści”. Wszystko jest kwestią podejścia przede wszystkim naszego.”

„Kiedys lekarz diabetolog powiedzial mi, że następnym razem jak przyjdę na wizytę to będzie musiał wymienić futrynę z drzwiami bo się nie zmieszczę. Zmienilam lekarza.”

„Dla mnie najgorsze są uwagi typu „Ale ładnie wyglądasz”, wtedy przez ułamek sekundy jest miło i nagle przychodzi dalsza część komantarza „te spodnie takie wysokie, dobrze ukrywają Twój brzuch”, „dobra jest dla ciebie taka długość spodni w kolano, ty nie możesz nosić krotkich spodenek”, „ta sukienka ładnie zasłania Ci ręce” …”

„Od zawsze byłam większym dzieckiem, nie da się ukryć, że na tle rówieśników zawsze się wyróżniałam pod względem rozmiarów. Należałam raczej do lubianych osób, ale mimo to od zawsze słyszałam obelgi rzucane w twarz i te szeptane za plecami….”Gruba świnia”, „Locha”, „Hipopotam”, „Snorlax”…długo by wymieniać. Do dziś pamiętam to upokorzenie na lekcjach WF-u gdy przy wybieraniu do drużyn zostawałam na samym końcu (o ile kapitanem nie była przyjaciółka, która nigdy nie postawiła mnie w takiej sytuacji)…gruba jest wolna, niezdarna, PRZEGRAMY!
Tak było od podstawówki, przez gimnazjum…w liceum raczej się z tym nie spotkałam. Na studiach problem powrócił. Studiowałam pielęgniarstwo i nie raz słyszałam na ćwiczeniach, wykładach słowa prowadzących, rzucane niby w przestrzeń, ale boleśnie kłujące: „Nie wyobrażam sobie jak pielęgniarka z nadwagą może mówić innym o zdrowiu”.”

„Jako 10-letnia dziewczynka byłam w sanatorium z powodu nadwagi, z dala od domu i mamy. Jak na złość dostałam wtedy pierwszą miesiączkę. Byłam wystraszona, nie do końca przygotowana na to wydarzenie. Ale wiedziałam już, że raczej na basen następnego dnia nie powinnam iść. Więc poszłam do dyżurnych pielęgniarek (o ironio…) i zapłakana zapytałam czy muszę iść na basen bo dostałam okres i nie wiem co mam robić… w odpowiedzi bardzo „miła” pani odpowiedziała, że „jak nie będziesz ćwiczyć to żaden chłopak takiej bomby jak ty nie zechce!” Wspaniałe podejście do tematu. Dzisiaj problem otyłości jest nadal obecny u mnie….mam 25 lat i ważę prawie 140kg przy wzroście 160cm. O próbach odchudzania nie będę się rozpisywać, bo nie tego dotyczy temat, ale zaznaczę tylko że było ich mnóstwo. 
Najczęściej co teraz słyszę od ludzi, czy to przypadkowych, czy bliżej mi znanych: „Ale śliczna buźka, ale ślczna dziewczyna…..gdyby tylko nie była taka gruba.” 
Ktoś kiedyś ładnie powiedział, że grubi to dzieci gorszego Boga. Nie rozumiałam tego, ale dzisiaj wiem, że to prawda. Z obserwacji dzisiejszego świata wynoszę wniosek, że na tolerancję i szacunek zasługuje każdy, tylko nie osoba otyła. Akceptujemy już chyba wszystko, tylko nie fakt, że nie każdy jest szczupły. Jesteś gruby, czyli się poddałeś, nie walczysz, nie dbasz o siebie…jesteś po prostu gorszego sortu.
Z psychicznymi skutkami otyłości, do których należy (tak, odważę się to napisać) pewne wykluczenie społeczne, pomaga mi dzisiaj mój chłopak. Tylko akceptacją i miłością można się przebić przez ten mur….”

„Chciałam tabletki antykoncepcyjne a pani, że po co mi tabletki skoro jestem gruba czyli pewnie seksu jest mało i mi ciężko (sic!) – prawie cytat. Albo Idę do lekarki z przeziębieniem a ona jeszcze nie zapyta co mi dolega a zaczyna, że ona grubych leczyć nie będzie.

„Śmiechy i wytykanie palcami to od lat jest na porządku dziennym więc niejako przestałem na nie zwracać uwagę. Było jednak parę mocniejszych sytuacji. Stoję w kolejce do kasy w markecie, w uszach miałem słuchawki, wyłączyłem muzykę żeby słyszeć kasjerkę i usłyszałem dwie babki stojące w kolejce za mną. Jedna stwierdziła, że powinienem jeszcze kupić CIF, druga spytała czemu na co ta pierwsza, że usuwa tłuszcz. Pamiętam też jakieś głupie docinki jak jechałem z dwoma facetami windą w galerii czy się nie urwie albo zatnie bo przeciążona (a winda na 12 osób). Najbardziej mnie chyba jednak zabolało jak do mojej byłej dziewczyny, koleżanki z pracy powiedziały, że nie rozumieją dlaczego ona ze mną jest bo jestem generalnie obleśny a ona mogłaby mieć lepszego.”

„Od 2003-2004 (10-11 rok życia) na skutek leczenia choroby neurologicznej kortyzolem, który choć szybko odstawiony poczynił trwałe szkody. Miałam wilczy apetyt i cała spuchłam. Byłam jak odkurzacz. Z czasem to się uspokoiło, ale niestety tendencja do tycia została. Wtedy był to jednak okres gdy myślałam, tak jak  i moja rodzina, że jakoś da się to odkręcić. Mówi się dużo jak to obce nam osoby wytykają otyłość, a przecież ci których słowa potrafią nas najbardziej ranić to nasi najbliżsi.
Od mniej więcej 15 roku życia (największy skok wagi) spotykałam się ze strony mamy z takimi określeniami: gruba bela, „musisz schudnąć, bo ubrań nie będzie”, były też takie, które poddawały w wątpliwość, że mogę być kobieca pomimo wagi.  Rówieśnicy, byli raczej mało pomysłowi, a słowo gruba, mnie nigdy nie ruszało. Zero wsparcia w procesie odchudzania, a także wtedy gdy waga skoczyła o 10 kg (liceum) w miesiąc.
Rozliczanie ze zjedzenia czegoś słodkiego, czy słonego, bądź fastfoodów, przy czym często też mi rodzina kupowała. Wtedy byłam właściwie tylko z jedną chorobą, więc nie uważałam zjedzenia czasami czegoś „złego”, za coś strasznego.
Dziś, choć już rodzina wie dużo więcej…Nadal powtarzają takie mity jak jedz mało (mam zalecone jeść 1600 kcal), to schudnę, bez prawdziwych zmian żywieniowych i nadal są powtarzane te same określenia…Mimo, że już sie uodporniłam…to nadal w środku boli.”

„Mam 14 lat. W dzieciństwie kilkoro rówieśników z podwórka nazywali mnie ,,sumo,, ,,wieloryb,, ,,ta gruba,, ,,foka,, itp.
Gdy byłam mała nie zdawałam sobie sprawy z problemów z nadwagą, myślałam że to normalne, a nie jakieś schorzenie.
Kilka lat później (jak miałam 11,12 lat) dowiedziałam się, że jestem chora. I wtedy przezwiska już mnie raniły. Płakałam. Codziennie wychodziłam na podwórko, spędzałam kilka godzin bawiąc się. Jadłam to co było w domu, raczej produkty o wysokim IG: biały chleb, ryż, makaron. Herbatę z 2 łyżeczkami cukru, bo tylko taka mi smakowała, a teraz sobie nie wyobrażam taką pić. W wieku 7-8 lat ważyłam 36 kg, a w 3 podstawówce 45kg a kilka tygodni później 51 !!! W 6 klasie 64 kg, w 1 gimnazjum 72, a w 2 gimnazjum 75kg. Na takim poziomie zatrzymała się moja waga uff… W listopadzie 2016r. wykryto u mnie szereg chorób : hiperinsulinizm, insulinoodporność, dyslipidemię mieszaną, eutyreozę, hipertridriglicerymię, zaburzenia przemiany lipidów, neutropenia. Przez pół roku (01-06.2017r.) należałam do motywacyjnej grupy wsparcia dla osób otyłych. Zdrowo się odżywiałam i regularnie ćwiczyłam. Chudłam 0,5kg na miesiąc. Pomyślałam, że dobrze że chudnę powoli. Po pół roku, gdy spotkania się zakończyły, nastąpił efekt jo-jo, mimo że odżywiałam się nadal zdrowo. Myślę, że to wszystko przez nagły brak aktywności fizycznej. Ale przynajmniej straciłam 10 cm w obwodzie”.

„Kiedy miałam 13 lat i wtedy zaledwie 11 kg nadwagi. Pani endokrynolog i dietetyk do której trafiłam kazała rozebrać mi się do majtek aby mnie zbadać. Stałam tak zakrywając się najbardziej jak mogłam, ona delikatnie podszczypywała mnie a to po udach a to po brzuchu tam gdzie tkanki tłuszczowej było więcej po czym przy mojej mamie rzuciła komentarz „no dziecko, z takim ciałem to ty chłopaka sobie nie znajdziesz. Weź sie za siebie bo będzie płacz.” Od tamtej pory przez 12 lat jedynym lekarzem jakiego odwiedzałam był dentysta, nawet do rodzinnego nikt nie dał rady mnie wygonić.”

Historii mam jescze dziesiątki… Im więcej czytam, tym coraz bardziej chciałabym móc Was przytulić.

Przykre jest to, że żyjąc w kraju cywilizowanym nadal zachowujemy się jak dzika zwierzyna. Nie zwracamy uwagi na uczucia drugiego człowieka. Przykre jest to, ze osobom otyłym trudniej jest na rynku pracy oraz że dominuje pogląd że otyła osoba to ta co jest słaba, co całe dnie spędza w Macu i cukierni. Przykre jest to, że rodzice sami uczą swoje dzieci wyśmiewania i obrażania innych.

Już nie chodzi o to czy ktoś jest otyły, bo jest chory, je za dużo czy taki się już urodził. Chodzi o to jak postrzegany jest przez samego siebie i innych. W sytuacjach których nie radzimy sobie z emocjami i własnym wyglądem, warto porozmawiać z kimś kto nas zrozumie i wesprze. Może to być ktoś z rodziny, przyjaciel czy psycholog. Wsparcie drugiej osoby pomoże nam stawić czoła przykrościom z jakimi się spotykamy.

Wsparcie psychologa często jest niezastąpione i potrafi wspomóc proces leczenia otyłości. Wiele osób bardzo pozytywnie ocenia psychoterapię jako element wspomagajacy leczenie wielu chorób. O problemie otyłości rozmawiałam z psycholog mgr Barbarą Ratajską

Dominika: Opisałam kilka prawdziwych historii z którymi spotkykaly sie osoby otyłe. Czemu osoby z nadwagą lub otyłością spotykają sie z dyskryminacją i złym traktowaniem ze strony otoczenia?

B.Ratajska: Musimy zadać sobie zgoła inne pytanie. Zamiast dlaczego mam nadwagę/otyłość czy dlaczego jestem gruba a raczej do czego jest mi ta otyłość/nadwaga potrzebna. Tycie mechanizmem przerwania. Tłuszcz to zapasy, które mają zapewnić przetrwanie na wypadek wojny, długotrwałego wysiłku fizycznego. A po co nam teraz mechanizmem przerwania? Wszechobecna przemoc i brak miłości. Ciągła walka. A tłuszcz jest zbroją. Jaki mechanizm przebiega w naszym ciele? Przy długotrwałym stresie kora nadnerczy wytwarza zbyt dużą ilość kortyzolu. W stanie chronicznego stresu organizm „magazynuje” by skorzystać do przewidywalnej walki lub ucieczki. Jednak ruch do lub od niej następuje, a w krwiobiegu jest nadmiar glukozy i insuliny, bo nie ma na nie zapotrzebowania. Dlatego też leki tylko tuszują działanie stresu. Jedynie długo terminowa terapia, w której osoba w chronicznym stresie doświadczy pełnej akceptacji, wsparcia i miłości jest w stanie pomoc im z otyłością. Jedynie uporanie się z psychiką pomoże rozbić zbroję z tłuszczu. Dieta, aktywności fizyczna i pomoc psychologiczna. Trzy filary pomocy. Pomocy a nie walki, bo nastał czas miłości i pokoju.

Dominika: Często osoby otyłe słyszą od swoich bliskich „ale sie spasłaś”, „schudnij grubasie”, „nie jedz tego, bo będziesz jeszcze grubsza” jak takie komentarze wpływają na samopoczucie i motywację osoby otylej? 

B.Ratajska: Jeśli doświadczasz odrzucenia w rodzinie, braku miłości i akceptacji, tyjesz by być „duża”, zauważalna. To konflikt związany z niedostatkiem, którego nie można strawić. Kortyzol rozrzedza soki żołądkowe, które powodują trudności z trawieniem. Czy nie trudno jest strawić zło, którego tak wiele koło nas?

Dominika: Jak powinniśmy więc okazywać im wsparcie i zrozumienie?

B.Ratajska: Osoby, z którymi pracuję często kłamią, bo chronią się przed odrzuceniem. Sami, czasem po pół roku, czasem po roku mówią ile na początku ważyły. Boją się krytyki, osądzania. Mówią, że ważyli np. 120 kg – wierzę. Po latach odrzucenia trudno ufać, że ktoś da wsparcie. Kiedy narzucamy innym osobom własne wartości i formujemy rozwiązania cudzych problemów, to właśnie jest osądzanie. To przemoc. Kiedy słyszysz: jesteś za gruba, za dużo jesz. Powinnaś jeść mniej, jeść częściej, jeść mnie cukru itp. Jednak pamiętajmy, że uciekanie od cudzych problemów, również jest przemocą. Poradzisz sobie to brzmi jak wsparcie, a jest odrzuceniem.
Wszystkie opisywane historie to przemoc. Przemoc emocjonalna, ta nie zostawia siniaków, a rany na psychice. I te właśnie „siniaki”, „zadrapania” tak szybko nie chodzą, a „złamanego serca” nie da się włożyć w gips.
Każdy z nas ma inne potrzeby. Potrzeba miłości i przynależności jest z jedną z najbardziej zaniedbanych. Jako ssaki jesteśmy gatunkiem stadnym. Brakuje nam BYCIA razem. Jak okazać wsparcie i miłość? Mów o tym, co tu i teraz. Bez osądzania, krytyki i moralizowania. Mówmy o konkretach, bez nadawaniu znaczenia naszym wypowiedziom. Bez prośby nie dawajmy rad. Zapytajcie o potrzeby. Otwórzcie swoje serce.

Dominika: Czy otyłość jest postrzegana przez społeczeństwo jako słabość? Wiele szczupłych osób szydzi z tych w rozmiarze XXL uważając ze nie potrafia sie zdyscyplinować i nie maja nad sobą kontroli.

B.Ratajska: Kto atakuje? Ktoś to czuje „wielkość”. Ktoś, kto się boi. Buduje swoje poczucie wartości, na łzach i bólu innej osoby. W ten przemocowy sposób, zmniejsza napięcie związane ze swoim stresem. Realizuje jakąś swoją potrzebę. Jednak zło, którego osoba otyła nie jest w stanie strawić, ponownie odkłada się w postaci tłuszczu.

Dziękuję za rozmowę. 

Kochani, jak widzicie, otyłość nie powinna powodować poczucia, że jesteście gorsi od innych. Spójrzcie w swoje wnętrze, zobaczcie ile dobrego możecie wnieść do świata. Pomagajcie innym i sami pozwólcie sobie pomóc.

Napisała: Dominika Musiałowska

Fundacja Insulinooporność